Wyciśnij zmianę czasu
Październik 27, 2017
Odklej się od smartfona. Przyklej do życia.
Listopad 8, 2017

Każdy, kto pływał na jachcie, słyszał zasadę „jedna ręka dla statku, druga ręka dla siebie”. To znaczy, że zawsze musisz pamiętać o sobie. Jeśli jedną ręką zwijasz liny, drugą trzymasz się relingu. Inaczej wypadniesz za burtę przy pierwszym przechyle. W pracy powinno być podobnie. Niestety wielu z nas o tym zapomina. Tracimy przez to wewnętrzną równowagę, a razem z nią naszą skuteczność i zdolność do adekwatnej oceny sytuacji. I zaczyna się błędne koło. Bo pracy źle wykonywanej jest jeszcze więcej.

Gorsza połowa życia

W pracy spędzamy niemal połowę naszego życia (nie licząc snu). I, czy tego chcemy, czy nie, jest ona nierozerwalnie związana z naszym życiem prywatnym.
Oczekiwania w domu często pozostają w konflikcie z wymaganiami w pracy. Nie ze wszystkimi potrafimy się dogadać i nie zawsze możemy powiedzieć co myślimy.  Szef, delikatnie mówiąc, nie zawsze jest dla nas autorytetem, a powierzone nam zadania mogą być niejasne, sprzeczne z innymi lub po prostu nie mają dla nas sensu. Jeden wielki konflikt. A konflikt to stres. W biurze nie grozi nam co prawda wypadnięcie za burtę (przynajmniej nie dosłownie), jednak długotrwały stres może mieć opłakane skutki. Jego konsekwencje daleko wykraczają poza obniżony komfort psychiczny. Przede wszystkim osłabia odporność czyniąc twój organizm podatnym na wszelkie choroby.

Walcz lub uciekaj

Stres zawsze był i będzie istniał w naszym życiu. I dobrze. Natura wyposażyła nas bowiem w tryb fight-or-flight, który uruchamia się w sytuacjach zagrożenia. To stan podwyższonej gotowości. Nasze gruczoły produkują wtedy kaskadę hormonów (m.in. adrenalinę), które mają nam pomóc w walce lub ucieczce. Taka reakcja przydaje się w krótkich epizodach – np. w groźnej sytuacji na drodze. Ale gdy stres staje się długotrwały, przeradza się w małego, wrednego gnojka. Przeszkadza w koncentracji. Osłabia pamięć. Utrudnia podjęcie nawet prostych decyzji. Blokuje kreatywność. Przez niego przestajemy dostrzegać, jak fajnymi ludźmi jesteśmy i jak fajni ludzie są wokół nas.

Niestety w warunkach chronicznego stresu funkcjonuje coraz więcej z nas. A najgorsze jest to, że sami się na to skazujemy. Pochłonięci pracą, w wiecznym pośpiechu, realizując kolejne ambitne zadania, coraz częściej zapominamy o jednym prostym fakcie.

Nie jesteśmy maszynami

Mamy określoną wytrzymałość i emocje, w które musimy się od czasu do czasu wsłuchać. Mamy bliskich, którym powinniśmy zapewniać nie tylko byt, ale też nasz czas, uśmiech i energię. Jesteśmy „aż”, ale też i„tylko” ludźmi. Musimy być dla siebie delikatni, wyrozumiali, wrażliwi na własne potrzeby. Wierzcie lub nie, ale harówka do granic możliwości, nikomu nie imponuje. Raczej budzi współczucie. Jeśli notorycznie zostajesz po godzinach, a do domu wracasz wypompowany jak materac po letnim sezonie, to nie znaczy, że jesteś pracowity. To znaczy, że nie umiesz sobie zorganizować pracy albo żyjesz w tragicznie-komicznym przeświadczeniu, że twoja firma rozsypie się na kawałki, jeśli na chwilę spuścisz ją z oczu. Jeśli na chwilę zapomnisz o pracy i pomyślisz o sobie, zyskają na tym wszyscy. Od ciebie i twojej rodziny zaczynając, a na twoim szefie kończąc. Dlatego, następnym razem, gdy poczujesz, że ciśnienie stało się odrobinę za duże, zadaj sobie pytanie:

Czego ja potrzebuję? Jak sprawić, że w moim życiu będzie więcej komfortu, spokoju i równowagi?

Zadbaj o siebie przynajmniej tak samo, jak dbasz o swoją pracę. Odpręż się.

Kuba Dusza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *