Odklej się od smartfona. Przyklej do życia.
Listopad 8, 2017
Ruszaj się!
Listopad 26, 2017

Przejażdżki windą bywają krępujące. Mamy z nimi kłopot. Nie za bardzo wiemy jak się tam zachować. Nie ma jednego standardu. Jak w poczekalni u lekarza. Tam wiadomo. „Dzień dobry” na dzień dobry. A potem „Kto z państwa jest ostatni?”. No i dalej już jakoś idzie. A w windzie? Każdy działa po swojemu. A to rodzi nieporozumienia. Dyskomfort. O ile nie mamy z tym problemu w mniejszych budynkach, gdzie wszyscy się znają, o tyle w wieżowcach i biurowcach już tak.

Niektórzy wyznają zasadę witania i żegnania się w windzie. Podobno są też ludzie, którzy dziękują przy wysiadaniu. Inni, szczególnie młodzi, nie widzą sensu w witaniu się z nieznajomymi. Bo to tak, jakby mówić „dzień dobry” w tramwaju. Jest też technika reaktywna. Odpłacamy pięknym za nadobne. Jesteśmy niemili, gdy trafi nam się gbur.

Poza tym, kwestia wchodzenia do windy. Niektórzy z nas – ci najbardziej szarmanccy we wszelkiego rodzaju drzwiach i przejściach – zawsze puszczają kobietę przodem. Nie dostrzegają, że ta „uprzejmość” wstrzymuje wszystkich innych. A biedną damę zmusza do przeciskania się przez mały tłumek.

I jeszcze to, że do nikogo nie chcemy się odwrócić plecami. Podpieramy ściany, jak na szkolnych dyskotekach. Ale wtedy czujemy się w obowiązku jakoś podtrzymywać kontakt. Tylko o czym tu rozmawiać? No to szukamy w kieszeniach kluczy, albo sprawdzamy w telefonie, czy nikt nie napisał. Żeby jakoś usprawiedliwić tę naszą nierozmowność. Do tego wszystkiego, nie-odwracanie-się-plecami zmusza nas do nerwowych ruchów, gdy robi się tłoczno. No bo jak tu nie stanąć do kogoś plecami, kiedy ludzie stoją wszędzie dookoła?

Kojarzysz jak jeździ się windami w amerykańskich filmach? Wszyscy stoją twarzą do wyjścia. Nie patrzą na siebie. Nie rozmawiają. My chcemy być trochę jak Amerykanie – do nikogo się nie odzywać. Ale też trochę jak Słowianie – z każdym mieć jakiś kontakt. Warto zauważyć, że winda „po amerykańsku” mieści więcej osób. Nasz dystans intymny z tyłu jest krótszy niż z przodu (czyli bliżej można do nas podejść z tyłu).

Przejażdżki windą bywają tak kłopotliwe, że niektórzy „uciekają” potencjalnym współpasażerom.

A co mówi o windach savoir vivre? Kilka zasad poniżej. W sytuacjach niejasnych pamiętajmy, że naczelną jest ułatwianie życia innym.

  • W przypadku windy nie trzeba przepuszczać nikogo przodem. A na pewno nie należy, jeśli w ten sposób utrudnimy poruszanie się innym. Dotyczy to zarówno wsiadania, jak i wysiadania. No chyba, że nie wszyscy się zmieszczą, a w kolejce czeka np. ciężarna.
  •  Gdy jedziesz na ostatnie piętra postaraj się wsiąść pierwszy. Gdy jedziesz tylko jedno, dwa piętra, wsiadaj ostatni. W ten sposób narobisz najmniej zamieszania przy wysiadaniu.
  • Nie musisz mówić „dzień dobry” i „do widzenia”, jak nie znasz współpasażerów. Choć to nie zaszkodzi. Możesz się za to uśmiechnąć, jeśli lubisz 🙂
  • Kwestia tego, czy stać twarzą, czy plecami nie jest sprecyzowana. Amerykanie podróżują patrząc sobie w plecy i idzie im to jakoś sprawniej. Może warto spróbować?
  • Przytrzymaj drzwi, jeśli ktoś nie zdąży wsiąść za tobą.

Niezależnie od sytuacji, niezawodna jest odrobina luzu i dystansu do siebie. Nie ma co się spinać o drobiazgi. Zrelaksowanym żyje się łatwiej. Także w windach.

I pamiętaj, że te wszystkie problemy i rozterki obce są ludziom, którzy zamiast windy wybierają schody. Nie mówiąc już o tym, że są zdrowsi 🙂

Kuba Dusza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *